Monday, 30 September 2013

Instagram Mix: September 2013.


Follow me at my Instagram: @annffashion :))


♥ port w Gdyni ♥ ukochane trampki ♥ sesja na Wyspach Kanaryjskich 
♥ hipsterski pendrive ♥ 100. post na Instagramie ♥ ulica w Krynicy Morskiej 
♥ jachty w przystani ♥ spacer w parku ♥ zachód Słońca 

♥ harbour in Gdynia ♥ my lovely sneakers ♥ session on The Canary Islands 
♥ strange pendrive ♥ 100th post on Instagram ♥ street in Krynica Morska 
♥ yachts ♥ walk in the park ♥ sunset 

Friday, 27 September 2013

Music Top 10 Of September 2013.



1. Ellie Goulding - 'Burn'
2. Kamil Bednarek - "Cisza"
3. Sylwia Grzeszzcak - "Księżniczka"
4. Uniqplan - 'Wilderness'
5. Avicii feat. Aloe Blacc - 'Wake Me Up'
6. Franz Ferdinand - 'Love Illumination'
7. Rizzle Kicks - 'Lost Generation'
8. Capital Cities - 'Safe & Sound'
9. James Blunt - 'Bonfire Heart'
10. Lana del Ray - 'Young And Beautiful'


Facebook | Instagram | Ask.fm |

Thursday, 26 September 2013

Liebster Blog Award 9.


Liebster Blog Award 9
 

Hej, hej. Okazuję się, że zostałam ponownie nominowana do L.B.A. Właściwie otrzymałam tę informację na początku września, ale nie miałam okazji się tym podzielić. Niestety, nie mogłam znaleźć nigdzie pytań do mnie, tak więc zostawiam Was z nominacjami. Osoby nominowane przeze mnie pytania znajdą w poście "Liebster Blog Award" z 9 LIPCA!!!
 
 
Hi there. I was nominated to L.B.A. for 9th time! Actually it was at the beginning of September but now I have time to share it with you. I couldn't find questions to me so I leave you only with nominations. You will find my questions in post "Liebster Blog Award" published on 9th JULY!!!
 
 
 
Nominuję / I nominate:
(w kolejności alfabetycznej / in an alphabetic order)
 
 
| Facebook | Instagram | Ask.fm |

Monday, 23 September 2013

Waiting For The Autumn.



"Spraw, aby każdy dzień miał szansę stać się najpiękniejszym dniem Twojego życia..."
'Let each day be the best day of your life...'


W końcu 23 września. Nareszcie nadeszła kalendarzowa jesień. Nareszcie, bo to chyba moja ulubiona pora roku. Pewnie na twarzach wielu z Was widnieje zdziwienie, ale ja kocham jesień. Za to, że mam wtedy urodziny, za początek sezonu łyżwowego. Ale przede wszystkim za kolorowe, spadające liście! Pokażcie mi osobę, która jako dziecko nie wbiegała z radością w stertę żółto-pomarańczowo-czerwonych liści. Zresztą, ja nadal tak robię. Idąc ulicą oczywiście nie mogę jak normalny, cywilizowany człowiek ominąć ich, muszę z w miarę poważną miną kroczyć wśród nich, wprowadzając mijanych przechodniów w osłupienie i szurać butami, doprowadzając mamę do szału :)

Finally 23rd September has come. It's autumn! 'Finally' because I suppose it's my favourite partr of the year. You might be shocked, but I love autumn. I have my birthday then, it is also a beginning of season on ice rink. And those falling leaves! Show me a person who doesn't like them. Those yellow-orange-red colours are just amazing. While walking along the street I'm not able to do nothing else then run through hills of leaves. To shocked faces of other people and my mum's anger ;)


ph. Marta Stokowska

Cardigan - Tchibo
Top - Kappahl
Pants - H&M

Facebook | Instagram | Ask.fm |

Saturday, 21 September 2013

Back To '70s.


Caro Emerald - Back It Up


"Dlaczego poniedziałek jest tak bliski piątku i dlaczego piątek jest tak daleki od poniedziałku?!"
'Why is Friday so close to Monday and why is Monday so far from Friday?!'


Czasami mam wrażenie, że urodziłam się w nieodpowiednich czasach. I nie chodzi mi o to, że chciałabym mieszkać w jaskini, żywić się mięsem mamuta, odkrywać Amerykę czy czekać na powrót ukochanego rycerza spod Grunwaldu. Bynajmniej. Mam raczej na myśli czasy młodości moich rodziców. Czasy, gdy żyło się o wiele spokojniej (pomimo komuny). Czasy, gdy każde dziecko cieszyło się z najmniejszego prezentu (pomimo, że nigdzie nie można było nic dostać). Czasy, gdy jedzenie było o wiele zdrowsze (chociaż było na kartki). Gdy słyszę, że pracownicy szkoły, do której chodziła moja mama, w mroźne dni wylewali dzieciom lodowisko na boisku, uśmiech pojawia mi się na twarzy. Gdy rodzice i ich znajomi wspominają imprezy i biwaki, na które jeździli w góry, granie w dziesięć osób w makao w 2-osobowym namiocie przez cały ulewny dzień, aż żałuję, że ja nie mam takich znajomych. I możliwości, by podobne chwile przeżyć, bo wszystkie te imprezy już od lat się nie odbywają.

Sometimes I have a feeling that I was born at wrong time. And it doesn't mean I would prefer to live in a cave, eat mammoth'S meat, discover America or wait for my knight until he comes back from a war in Middle Ages. I rather think about times when my parents were young. The times when life was easier (despite it was time of communism). The times when each child was happy of any present they were given (despite not being able to get anything anywhere). The times when food was more healthy (although you could buy it if you showed some special cards). When I hear that employers of the school, that my mum went to, used to make an ice rink on school pitch in winter days a smile appears on my face. When my parents and their friends remind parties and camps on which they used to go to mountains, play cards all night with 10 other people in a tent for max. 2 humans I regret I don't have such friends. Or possibilities to go on a trip like that because those camps do not work for a long, long time.


Do tego jeszcze jeden, być może dla niektórych nieistotny, ale dla mnie bardzo ważny aspekt, a mianowicie muzyka. Bycie fanem starego rocka, hard rocka i metalu, czyli w dwóch słowach cięższego brzmienia (jak by to mój tata powiedział: "dobrej muzyki") w świecie opanowanym przez One Direction, Belieberów, Rihannę, Daft Punk czy inną Selenę Gomez naprawdę nie jest proste. W niemal wszystkich stacjach radiowych lecą na okrągło (i tylko w RMF FM jestem w stanie to znieść). Czasami zastanawiam się, jak to by było cudownie żyć w najlepszych okresach takich zespołów, jak Queen, Guns'n'Roses, Deep Purple czy Aerosmith. W tych pełnych grozy chwilach (no, prawie ;p) ratują mnie jedynie Three Days Grace, Evanescence, System Of A Dawn i Linkin' Park...

To say more, one aspect, maybe not really important (for people except from me). Music. Being a fan of old rock, hard rock and metal isn't easy in the world of One Direction, Beliebers, Rihanna, Daft Punk or other Selena Gomez. In great majority of radio stations they are played all the time (and only in RMF FM I am able to hold it). Sometimes I wonder how great it would be to live in the good times of such bands as Queen, Guns'n'Roses, Deep Purple or Aerosmith. In these dramatic moment (maybe not so bad ;p) the rescue for me are only Three Days Grace, Evanescence, System Of A Dawn and Linkin' Park...


ph. Marta Stokowska

dress - no name
shoes - no name

Facebook | Instagram | Ask.fm |

Thursday, 19 September 2013

Like A Zebra.


"Żyj z pasją, a na­bie­rzesz te­go szlachet­ne­go szli­fu, który diament za­mienia w brylant..."

'Live with passion, and you will get this generous grinding fool who turns into diamond sparkler...'


Koszulę w paski, tak jak koszulkę z poprzedniego posta, kupiłam na Furteventurze w New Yorkerze, gdzie dosyć mocno zaszalałam i kupiłam sterty ciuchów :P Zielone szorty sprawiają, że zdecydowanie nie jest nudno. Czarna torebka i baleriny stanowią bazę i tonują szaleństwo powyżej. Dołożyłam również czarny kapelusz nadający tajemniczości. Look jest idealny na letnie spotkanie z przyjaciółmi czy na rodzinnego grilla. Aha, i wiadomość dla ewentualnych hejterów. Już wolę być nazwana zebrą niż "chodzącym przejściem dla pieszych" :P

I have bought this striped shirt (T-shirt from last post too) on Fuerteventura in New Yorker, where I spend lots of money ;P Green shorts cause that there is no boredom. Black bag and balerines are the base for the madness above. Black hat adds some kind of mystery. Look is perfect for hanging out with friends or a grill with family. And, to all possible haters: I prefer to be called a zebra, not a pedestrian crossing :p

ph. Marta Stokowska
shirt - New Yorker | shorts - C&A | balerines - no name
Facebook | Instagram | Ask.fm |

Tuesday, 17 September 2013

Sociable Day.


"Poznawanie nowych ludzi jest jak odkrywanie nowych lądów - nigdy nie wiesz, czy trafisz na słaby grunt czy też piękne widoki..."

'Meeting new people is like discovering new lands - you never know if you hit weak ground or find some beautiful views...'


Dzisiaj dam Wam spokój z moimi wywodami o wszystkim (czyt. o niczym) i zaprezentuję outfit, w którym pojawiłam się w połowie sierpnia na spotkaniu mojej wtedy przyszłej, a teraz obecnej, klasy oraz całego rocznika mojego LO (los chciał, że odbyły się tego samego dnia, całe szczęście o różnych porach ;p). Tego upalnego dnia postawiłam na moje ukochane szorty (w wakacje nigdy nie wkładam długich spodni, takie tam moje małe dziwactwo) oraz oryginalną koszulkę z białym przodem przeciętym czarnym, pionowym pasem oraz tyłem w tymże kolorze. Do tego kwieciste trampki, które wbrew pozorom można nosić niemalże do wszystkiego. Co do dodatków, wybrałam bransoletki w rockowym stylu. Dopełnieniem była moja ulubiona torba :))


Today I would like to take a break in writing essay about everything (=nothing) and present you an outfit in which I appeared on my new class' and school's meetings (to my laughter, they took place on one day but fortunately at different hours ;P). On that hot August day I decided to wear my favourite light jeans shorts (I never put on long-sleeved pants during vacation, one of my quirks) and white T-shirt with wide black stripe and back in the same colour. I chose floral sneakers which, to my surprise, match with almost everything, and rock braceletes. At the end, my favourite brown bag! :)))

ph. Marta Stokowska

T-shirt - New Yorker
Shorts - C&A
Bag - Cropp Town
Sneakers - no name

Facebook | Instagram | Ask.fm |

Saturday, 14 September 2013

From Dreams To Reality.


"Miliony ludzi nie spełniło swoich marzeń tylko dlatego, że uważali je za nierealne..."
'Millions of people didn't make their dreams come true only because they didn't believe it is possible...'


Rzadko coś mnie wybitnie zainteresuje, ale gdy już się tak stanie, to mam kompletnego bzika na danym punkcie. Podczas oglądania Mundialu 2010, który miał miejsce w RPA, od pierwszego wejrzenia zakochałam się w Reprezentacji Hiszpanii. To pociągnęło za sobą ogromne skutki: trwająca nieprzerwanie do dziś fascynacja Ikerem Casillasem (nasilona podczas Euro 2012), uwielbienie dla Realu Madryt i przede wszystkim samego Madrytu (osobnym tematem jest miłość do żyraf!). Jak wiadomo, Wyspy Kanaryjskie należą do Hiszpanii, i chociaż jednak to nie to samo co Półwysep Iberyjski i Madryt (<3), to bardzo zależało mi na wyjeździe. Pomimo, że w samolocie i już na Fuerteventurze cały czas nie docierało do mnie, że znajduję się w tym przecudnym kraju, to jadąc bardzo późnym wieczorem z lotniska do domu, tylko jedno miałam w głowie. Myśl: "O mój Boże, jestem w Hiszpanii, jestem w Hiszpanii!!!". I szeroki od ucha do ucha, nieschodzący ani na moment, uśmiech (a raczej banan) na twarzy. :D

I rarely get extremely interested in something but when it happens I have a total craze on it. While watching World Cup 2010 in football in Republic Of South Africa I immediately fell in love with Spanish team. It had many results: everlasting fascination about Iker Casillas (powered during European Cup 2012 in my country), admiring of Real Madrid, whole Spain and of course City of Madrid (my love to giraffes is an another topic!). As you probably know, The Canary Islands belong to Spain. It isn't exactly Spain on continent but I couldn't wait to go there! When I finally got there, I couldn't believe my eyes. Driving home late in the evening, I had only one thing in my head: 'Oh my God, I'm in Spain, I'm in Spain!!!'. And wide, not going out, smile on my face. :D

ph. Marta Stokowska

white shirt - Lidl :)
shorts - C&A
sandals - no name
bandana - Lokaah

Facebook | Instagram | Ask.fm |

Wednesday, 11 September 2013

Asymmetrical Skirt.


"I tylko jedno może unicestwić marzenie - strach przed porażką..."
'And only one can destroy the dream - the fear of failure...'


Od najmłodszych lat powtarzałam, że nigdy w życiu nie polecę samolotem. I nie chodziło tu o żaden strach przed tragiczną śmiercią, raczej o pewien bunt i udowodnienie czegoś. Niewiadomo czego i niewiadomo komu. Jednak gdy pół roku temu okazało się, że mogę polecieć z przyjaciółką na Wyspy Kanaryjskie, mój punkt widzenia obrócił się o 180 stopni. Od marca czy kwietnia już nie mogłam doczekać się, by znaleźć się na lotnisku.
I have always claimed that I will never go anywhere by plane. It wasn't fear of tragic death. No, rather kind of rebel and showing something. Showing no one knows what and no one knows to whom. When half of the years ago it turned out that I can go to The Canary Islands with my best friend my point of view totally changed. Since march or april, I have not been able to go to airport.

W końcu nadeszła niedziela, 21 lipca. Dzień, w którym odkryłam nową pasję. Latanie. Gdy tylko wsiadłam do samolotu w Gdańsku już wiedziałam, że będzie to coś niesamowitego. Najlepsza część lotu? Startowanie. Uczucie, gdy wbija Cię w fotel, porównywalne do niezbyt wysokiej kolejki górskiej. Naprawdę niesamowite: widok Trójmiasta z lotu ptaka, unoszenie się ponad chmurami, moment, w którym one Cię otaczają... Coś przepięknego. I to przez cały czas trwania lotu. Turbulencje nie były duże (niestety ;p). Jeśli chodzi o lądowanie, to mogę je nazwać najmniej przyjemnym (chociaż i tak je uwielbiam :D). Myśli typu "wylądujemy czy zahaczymy o drzewo?", "czy otworzy się podwozie?", "czy wybuchniemy na wysokości dwudziestu metrów?" nie było tak wiele, jak by się mogło wydawać. Wstrząs, który odczuwa się w momencie zetknięcia z płytą lotniska też nie jest jakiś ogromny.
Finally the days has come. It was Sunday, 21st July. The day, when I discovered new passion. Flying. As soon as I entered the plane in Gdansk I knew it was going to be something amazing. The best part of flight? Taking off! The feeling when you get WCISNIĘTY in your seat is fantastic, similar to a not really high rollercoaster. Incredible: city seen above the clouds. The turbulences weren't strong (to my disappointment ;p). When it comes to landing, I could say it is less pleasent then other parts (but I also love it :D). Thoughts like 'are we going to land safely or crash?', 'are we going to burn in the air?' weren't as strong as they would seem to. The feeling of touching ground is strange but also nice.

Na Fuerteventurę leciałyśmy przez Warszawę (chociaż nie mogłyśmy opuszczać samolotu), z powrotem natomiast bezpośrednio do Gdańska. Mogłam więc trzykrotnie przeżyć moje ukochane startowanie! Postanowiłyśmy, że w tamtą stronę to ja będę siedzieć przy oknie, a wracając - przyjaciółka, tak więc około 6-7 godzin, z krótkimi przerwami na czytanie gazety, spędziłam gapiąc się w chmury za oknem. Najsilniej przykuło mnie do szyby, gdy znaleźliśmy się w przestrzeni powietrznej Hiszpanii. A dlaczego? To już w następnym poście :)
We have been flying to Fuerteventura through Warsaw (but we had to stay in the plane), and we came back just to Gdansk. So, I could experience taking off for three times! We decided that I will seat next to the window in the first flight and my friend while coming back so, with short breaks for readind a magazine, I spent 6-7 hours staring at the clouds at the other side of the window, especially when we were flying above airspace of Spain. Why? I will tell you in the following post! :))

ph. Marta Stokowska
top - C&A | skirt - no name | sandals - no name
Facebook | Instagram | Ask.fm |