Thursday, 5 November 2015

Call Me Mrs. Adult.


Tak, to już dziś... 5 listopada 2015 roku, godzina 17:38. Dokładnie od 8 godzin 33 minut jestem pełnoletnia... Nie "dorosła", pełnoletnia. No właśnie. Odkąd tylko pamiętam, właściwie od zawsze, powtarzałam wszystkim, jak bardzo nie chcę tego dnia. I do wczoraj jeszcze go nie chciałam, i dzisiaj rano, i prawdopodobnie wiele razy będę żałować, iż miał on miejsce. Lecz w ostatnich tygodniach trochę zmieniłam moje podejście - wcześniejszy paniczny niemalże strach, ogromną chęć, by ten dzień nigdy nie nadszedł, naiwną nadzieję, że  uda mi się sprawić, by wyparował z kalendarza - wszystko to po pewnej niezwykle szczerej rozmowie z moim przyjacielem zastąpił iście stoicki spokój. Nie mam przecież wpływu na to, iż czas upływa, że wszystko przemija. Dlaczego więc miałabym tracić nerwy na coś, co i tak nie jest w nawet najmniejszym stopniu zależne ode mnie? Łatwe do powiedzenia w teorii, wiem, mam tego świadomość. Jestem jednak przekonana, że wszystko leży w psychice.
Wielokrotnie słyszałam głosy uspokajających/próbujących uspokoić mnie ludzi: "Ten jeden dzień nic nie zmieni. Owszem, będziesz mogła kupować alkohol, "zrobić prawko", głosować w wyborach, ale tak naprawdę nic się nie zmieni". Ale wbrew temu, na przekór wszystkim, ja wiedziałam, czułam, że ten dzień, 5 listopada, moje 18. urodziny, mnie odmieni. I tak też właśnie się stało. Dojrzałam, a ten z pozoru niewiele w skali całego życia znaczący dzień zmienił we mnie dosłownie wszystko. Zyskałam właśnie ten w e w n ę t r z n y  s p o k ó j, o którym wcześniej wspomniałam. N a d z i e j ę na lepsze jutro. W i a r ę we własne możliwości. C h ę ć  s a m o r e a l i z a c j i. Poczucie o d p o w i e d z i a l n o ś c i za siebie, za moje życie, za decyzje, które podejmuję i w przyszłości, tej bliższej lub dalszej, podjąć będę musiała. M o t y w a c j ę do pracy nad sobą, nad moim charakterem, nad nastawieniem do życia. Właśnie, nawet to nastawienie uległo nagłej, niespodziewanej zmianie. I choć żal mi paru poniekąd straconych lub zmarnowanych lat (tym razem pozwólcie, iż nie będę wchodzić w szczegóły), to wierzę, że ten czas jest do nadrobienia, że da się tak poprowadzić moje życie, nakierować je, aby już nigdy niczego nie żałować i w końcu pozbyć się tego poczucia, które obecnie towarzyszy mi. A paradoksalnie, w i e r z ę to w bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, bardziej niż trzy lata temu, gdy po raz pierwszy pojawiły się w mojej głowie tego typu myśli. Zobaczcie, trzy lata, a mimo to nie zrobiłam praktycznie nic. Trudno, czasu nie cofnę. Ania, przyjmij stoicki spokój. I głowa do góry - teraz, właśnie teraz jest Twój czas. Amen!
 
'You don't always need a plan. Sometimes you just need to breathe, trust, let go and see what happens.'
'Everything you want is on the other side of fear.'
'Accept what is, let go of what was and have faith in what will be.'
'Every morning you have two choices: continue to sleep with your dreams or wake up and chase them...'
'What's meant to be will always find its way.'

 
ph. Katarzyna Sypniewska