Wednesday, 1 July 2015

ANNFFASHION's 2nd Anniversary! ❤


Tak, kochani. To już dwa lata. Dwa lata, od opuszczenia przeze mnie gimnazjum. Dwa lata od odcięcia się od otaczających mnie wtedy ludzi. Dwa lata poniekąd innej mnie. I dwa lata od założenia tego bloga... Wow. Czas naprawdę szybko leci. W sumie prowadzenie go do tego stopnia weszło mi w nawyk, że tak naprawdę nigdy nie zastanawiałam się, czy to jest to, co chcę robić dalej. I raczej nie zacznę się nad tym zastanawiać :D Chwile są różne, ale zawsze cieszy mnie świadomość, że mogę tutaj zajrzeć, naskrobać coś, co akurat mnie natchnie lub udokumentować moje kolejne kroczki na fotograficznej ścieżce. Ścieżce, bo drogą jej jeszcze nazwać chyba nie mogę :P
 
Chwilę zastanawiałam się co tutaj napisać. I myśląc, myśląc, skleiłam powyższe parę zdań, bez większego ładu, składu czy też sensu, ale przynajmniej prosto z serca :) Jak zawsze. I chciałabym Wam wszystkim, a także każdemu/każdej z osobna, baaardzo serdecznie podziękować za każdy komentarz, za każde miłe słowo; za to, iż z chęcią zaglądacie do mojego sieciowego kącika, w moje małe internetowe cztery ściany ;) Dziękuję! Na zakończenie życzę sobie oraz Wam kolejnych co najmniej tylu lat, a na to się właśnie zapowiada, gdyż po dość burzliwym  okresie nareszcie zaczęły nachodzić mnie przypływy weny (oczywiście w środku nocy, bo kiedy indziej hahah), a głowa jest pełna pomysłów i zapału jak nigdy!:) Buziaki :*


ph. me & my self-timer :D
 
| Facebook | Lookbook | Instagram |

Monday, 29 June 2015

Cudawianki 2015.

 
Witajcie moi Mili :)
 
Dziś pora na kolejny post fotograficzny. Ostatnimi czasy chodzę cała w skowronkach, gdyż wbrew moim wcześniejszym obawom - skilla, a także wyczucia w fotografowaniu przybywa :) A przynajmniej takie mam wrażenie taką mam nadzieję. Tym razem dość spontaniczne, bo nie planowane i nie przemyślane z góry. Najzwyczajniej w świecie, wychodząc z rodzicami na jeden z wieczornych spacerów, po prostu chwyciłam za aparat. Czy Wy też macie wrażenie, że jestem zakochana w zachodach słońca? No cóż. Jak widać najwyraźniej wpadłam po uszy, lecz na szczęście to uczucie codziennie można odkrywać na nowo ;)  Dziś będzie dość mrocznie. I wybaczcie, lecz na wstępie nie mogło zbraknąć pewnego zdjęcia... Otóż eksperymentując przeróżnymi ustawieniami lustrzanki udało mi się częściowo uchwyć planowany od pewnego czasy kadr, równocześnie... dokumentując to, na co narzekałam w ostatnich kilku postach! Szczerze przepraszam, ale... Musiałam :P
 
 
 
 
 
 
ph. Anna Jakubek (me) 

Friday, 26 June 2015

Vilo 1972.


Hi hip hurra! Nadeszły wakacje. Czy w końcu? Powiem tak: po raz drugi w życiu na nie czekałam. Za pierwszym razem, gdy kończyłam gimnazjum i tym, czego pragnęłam najbardziej na świecie było opuszczenie mojego ówczesnego otoczenia; i teraz, gdy po prostu miałam wszystkiego dosyć, przerastało mnie, co rzadko mi się zdarza. Zapytacie - przez naukę? Otóż nie, gdyż w tej kwestii nie miałabym zbytnio prawa czuć się zmęczona... Bo choć średnia 5.44 w drugiej klasie liceum może być dla wielu nieosiągalnym marzeniem, lecz dla mnie osobiście - ujdzie. A biorąc pod uwagę fakt, iż zdobyta bez żadnego wysiłku - w najmniejszym stopniu nie zadowala. Mogło by być O WIELE lepiej. Grr. 
No ale do rzeczy. Skąd pomysł na dzisiejszy post? Otóż od miesiąca planowany, w zamiarze miał wyglądać k o m p l e t n i e inaczej. Letnia stylizacja,  sesja na plaży, przy klimatycznym świetle zachodzącego słońca - ahh, wprost idealnie na rozpoczęcie wakacji. Jednakże pogoda oczywiście mi tę jakże przepiękną perspektywę doszczętnie zniweczyła (choć narzekać nie mogę - wow! w końcu nawet w bluzie i kurtce było mi ciepło! wreszcie tegoroczny przedziwny mikroklimat mojej Gdyni choć trochę mi sprzyja). Jak zwykle zbulwersowana, rozhisteryzowana, nie wierzyłam w powodzenie w wykreowaniu tegoż posta - a tu proszę, dzięki mojej niezawodnej przyjaciółce po raz kolejny aż się męczyłam z żalem odrzucając nadprogramowe zdjęcia, poanieważ każde z ponad stu jej autorstwa w pełni spełniało moje standardowo nadmiernie wygórowane oczekiwania. Dzisiejsza stylizacja z bluzą mojej szkoły z kolei miała pojawić się dopiero we wrześniu - tak symbolicznie, na cześć mojego ostatniego (miejmy nadzieję) roku w jej murach, jak i mej edukacji szkolnej w ogóle. Jak to mówią, "kobieta zmienną jest", i chyba faktycznie tak jest, tak więc pokazuję ją dzisiaj. Ku czci moich ostatnich wakacji w życiu. Ostatnich, gdyż za rok będzie się to już nazywać "czteromiesięczne bezrobocie" ;)
Miłych, udanych, słonecznych i przede wszystkim UPALNYCH wakacji Wam wszystkim życzę! Buziaki :)

PS. Nie, nie wydaje Wam się. Dokładnie tydzień temu ubyło 20 cm moich ciemnoblond-kudłów :P

 
ph. Anita Szczepankiewicz
 
| Facebook | Lookbook | Instagram |