Monday, 13 July 2015

Hairdressers' Nightmare.


Ehh... Fryzjerzy. Czy na dźwięk  tego słowa z Waszych ust również wydobywa się to wymowne westchnienie? Nie, akurat ja nie z tych, którzy wiecznie na fryzjerów narzekają. Ja, bardzo wobec 'stylistów fryzur' nieufna, mojej cudotwórczyni ufam bezgranicznie. Cudotwórczyni, bo to właśnie ona przed bodajże trzema uratowała moje włosy (choć trudno było tę nieokiełznaną-katastrofę-asymetrii-vel-moje-niepełne-dojście-do-konsensusu-z-poprzednią-fryzjerką /niepotrzebne skreślić/ nimi nazwać) i przyprowadziła je nie tylko do porządku, ale również do najlepszego cięcia, jakiego kiedykolwiek doświadczyły. Zastanawia mnie jednak inna rzecz. Otóż wiele osób narzeka, iż dla przeciętnego, statystycznego fryzjera sformułowanie 'm a k s y m a l n i e trzy centymetry' oznacza mniej więcej tyle, co "śmiało, panie, ścinaj dziesięć!"...Odkąd sięgam pamięcią, sama tego niemiłego problemu raczej nie miałam. Wręcz przeciwnie: kilka lat temu X-fryzjerka w mojej 'fryzjerologii' (wtf?) podczas jednej wizyty zadała mi co najmniej pięciokrotnie pytanie: "Czy na pewno?". To nic, że moje włosy to nie włosy, lecz zwisające flaki, pozbawione objętości czy choćby cienia życia. Po co. Po co ścinać. Przecież lepiej nosić na głowie coś przypominającego choinkowe włosie anielskie, niż przepiękne, zdrowe, puszyste włosy, nieprawdaż?

Po długich, wręcz kilkuletnich poszukiwaniach, po całym mieście i nie tylko, ostatecznie trafiłam na wspomnianą wcześniej ową cudotwórczynię, zaledwie jakieś... 300 metrów od mojego domu? Była chyba jedynym normalnym fryzjerem, który wypowiedział w mojej obecności słowa: "po co komu długie włosy?". Pokochałam ją od razu. Bo oczywiście nie miała na myśli umiłowania do męskich fryzur, a właśnie taką jak ja miłość do pełnych objętości włosów. Ostatnio jednak, gdy chciałam dość drastycznie jak na mnie skrócić me kudły, bo aż o 20 centymetrów, oczy pani Eweliny zmieniły się tylko w dwa kolosalne spodki... Zdołała jedynie wydusić: "ile?!", szybko jednak doszła do siebie i bez cienia protestu po raz kolejny udowodniła, że mogę ją śmiało nazywać cudotwórczynią :)

 
ph. Anita Szczepankiewicz
 

8 comments:

  1. Ja nie raz zawiodłam się na fryzjerach, teraz na szczęście mam swojego prywatnego i jestem zadowolona po każdej wizycie :) Pozdrawiam, www.polinska.blogspot.com

    ReplyDelete
  2. Niestety już nie raz miałam przykre doświadczenia siedząc na fotelu u fryzjera, dlatego omijam ich szerokim łukiem, co niestety jest ogromnym błedem, wiem ;c a ty swietnie wyglądasz ! :)
    http://xxkingaa.blogspot.com

    ReplyDelete
  3. Ślicznie wyglądasz <3

    rilseee.blogspot.com

    ReplyDelete
  4. Cudownie wyglądasz :D JA akurat mam jedną zaufaną faryzjekę, do króej chodzę cały czas.. dla niej 1cm to 1 cm, a nie :D
    Kupiłam nareszcie domenę!!! Ale pojawił się problem. Założę się, że nie widzisz moich postów na blogger.com/home. Żeby naprawić ten błąd MUSISZ wejść na mojego bloga, odobserwować go, odświeżyć stronę i zaobserwować ponownie. Problem zniknie :-)
    To problem spowodowany podczepieniem pod bloga nowej domeny, podobno to normalne. Ale jeśli zrobisz to, co napisałam, będzie w porządku :*
    Pozdrawiam ;*

    ♡MiśkaGrabowskaOfficial♡

    ReplyDelete
  5. Też niedawno znalazłam idealną fryzjerkę, której ufam, która słucha i potrafi doradzić. Również planuję obciąć moje długie kłaki, ale nie jestem jeszcze w 100% zdecydowana
    justfashion-justpassion.blogspot.com

    ReplyDelete
  6. Bywało lepiej ;-)

    www.jakub-urbanski.blogspot.com

    ReplyDelete