Saturday, 19 September 2015

Polishgirl in the USA #3: Days 4-6.

Day 4.
 
- The Museum of Flight - Muzeum Lotnictwa. Od pierwszych prototypów, przez coraz to nowsze technologie, aż po samoloty z lat 60-80. XX wieku oraz atrapę statku kosmicznego. Miałam również niepowtarzalną okazję zobaczyć pierwszy myśliwiec na świecie! Zdecydowanie miejsce warte zobaczenia :) -
 

- Spontaniczna wizyta w Asian Art Museum. Stała wystawa - dość klasyczna, bardzo mi się spodobała. Mieszane uczucia wywołała jednak tymczasowa wystawa współczesnej sztuki japońskiej z, lekko mówiąc, chorą animacją na czele, w której z oceanu wychodziły wieżowce przybierające ludzkie formy lub też przedziwne zwierzęta, czy też inne stworzenia, a z tęczy błyskały pioruny... Cóż, może lepiej skończmy ten temat... -


- Uwaga, uwaga, moi drodzy... A oto i Broadway! Nie, nie ten w Nowym Jorku. Niewielu Polaków zapewne o tym wie, ale w Seattle również znajduje się ulica o tej nazwie :D a poniżej najcudowniejsza, najbardziej przytulna księgarnia, jaką kiedykolwiek widziałam, o niesamowitym, ciepłym klimacie. Tym, co spodobało mi się najbardziej, był regał, na którym do wybranych książek przyklejone były wypisane na kartkach papieru opinie i recenzje personelu! - 


- Dziedziniec oraz biblioteka uniwersytetu w Seattle. - 


Day 5.
 
- Dzień zdecydowanie najbardziej przepełniony wrażeniami! Wycieczka trwająca 17 godzin - od 7.30 do niemalże 0.30 kolejnego dnia. Na początku musieliśmy przeprawić się promem przez zatokę. Później na chwilkę zatrzymaliśmy się w indiańskiej wiosce. Btw, zupełnie przypadkowo udało mi się zobaczyć węża na wolności :D -


- Hurricane Ridge. Takie tam 5000m n.p.m. Widoki niesamowite! Aczkolwiek... i tak po stokroć wolę polskie Tatry ;) -


- Aaa, tak - słynne Forks! Może jakąś największą fanką "Zmierzchu" nie jestem, lecz świetnie było odwiedzić to miejsce. Co prawda nie nakręcono tam żadnej sceny z sagi, jednak miasteczko dosłownie nią żyje. Sklep z pamiątkami - koszulkami, plakatami, długopisami, zeszytami, kubkami; wszystko z motywami Belli, Edwarda, wilkołaków. Miałam okazję zobaczyć szkołę Belli, jej dom (za mną na zdjęciu poniżej) oraz szpital, w którym pracował Cullen. Picapa głównej bohaterki oraz paru innych obiektów niestety nie znaleźliśmy, ponieważ bardzo spieszyliśmy się dalej... -  


- W drodze do "punktu programu" mijaliśmy takie oto urocze jezioro, które się ciągnęło, i ciągnęło, i ciągnęło... w nieskończoność. na żywo robiące nieporównywalnie bardziej niesamowite wrażenie... -


- No i ostatecznie dotarliśmy... Główny cel wycieczki osiągnięty, mój zdecydowany 'must see'. 23 lipca, godzina 17:16. Moim oczom ukazuje się... Ocean Spokojny! Niezapomniana chwila. Chwila, w której dotarłam na drugi koniec świata :) -


Day 6.
 
- America's Car Museum. Jedyne, co nasuwa mi się na myśl na samo wspomnienie tego obiektu, brzmi: WOW. Cóż tu dużo mówić, w porównaniu z Muzeum Motoryzacji w mojej Gdyni (które bądź co bądź również robi spore wrażenie!) - niebo a ziemia. Pojazdów było kilkaset, a śmiało śmiem twierdzić, iż być może ich liczba zahaczała nawet liczby czterocyfrowe.-


- Bellevue.
Kolejne miasto odhaczone na mojej liście miejsc odwiedzonych w USA. -


- A na deser - kino! Przyznam szczerze, że nie cierpię oglądać filmów po angielsku, lecz podczas seansu "Papierowych miast" na podst. książki mojego ukochanego Johna Greena byłam zachwycona, autor jak zwykle nie zawiódł. W dodatku kolejne zakończenie, które dość mocno mną wstrząsnęło i w pewnym stopniu zmieniło, przekształciło mój sposób postrzegania świata. Zdecydowanie warto zobaczyć! - 

 
ph. Anna Jakubek (me)
 
To be continued...


9 comments:

  1. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Muzeum mnie zaciekawiło. I zazdroszczę Forks! :D

      Delete
  2. cudowne zdjęcia :)
    chciałabym kiedyś odwiedzić Stany Zjednoczone :)

    ReplyDelete
  3. USA jest wspaniałe! Kiedyś też tam będę! :D Pozdrawiam i zapraszam do siebie! :)

    ReplyDelete
  4. Ale tam ślicznie! :)

    rilseee.blogspot.com

    ReplyDelete
  5. Piekna relacja! Auto Flinstona wygrywa :)

    Pozdrawiam

    ReplyDelete
  6. Nawet nie wiesz jak ci zazdroszczę. ^^ Od zawsze chciałam polecieć do USA. ;)
    Świetne zdjęcia. :)

    http://green0floor0.blogspot.com/

    ReplyDelete