Showing posts with label It's All About... Annffashion. Show all posts
Showing posts with label It's All About... Annffashion. Show all posts

Tuesday, 1 September 2015

My First Anniversary Of #HEALTHYLIFE ❤

 
Od zawsze byłam szczupła. Chwilami wręcz chuda. Jedynie przez miesiąc mojego życia byłam "lekko pulchniutka", ale chyba każdy niemowlak przechodzi taki okres. Od zawsze też byłam aktywna - dzień czasu spędzonego na placu zabaw był dniem straconym. Udając się na rodzinny spacer zawsze pokonywałam trzykrotnie dłuższą trasę, bo po co chodzić po chodniku na wprost, skoro całą jego długość można przebiec zygzakiem? Rower, rolki, łyżwy. przez kilka miesięcy codzienne ćwiczenia w domu, później przerwa. Mijały kolejne tygodnie - i znowu. Sport towarzyszył mi odkąd pamiętam. Ale było coś jeszcze. Słodycze. Jadłam ich bardzo dużo. Bardzo. Ogromne ilości. Może nie codziennie, ale gdy się do nich dorwałam, to znikało wszystko. Nie, to nie było uzależnienie, u mnie w domu tak już po prostu było. W szkole nigdy nie jadłam kanapek. W podstawówce zaczęło się od bułeczek maślanych, w gimnazjum przeszło to w drożdżówki, pączki, batoniki. Na śniadanie oprócz chleba z miodem, obowiązkowo kromka z Nutellą. Później zapotrzebowanie na słodycze przerodziło się w dziką chęć soli. Uwielbiałam wszystko co słone, chipsy Lay's Ostre Chilli stały się miłością mojego życia. Obiady jadłam oczywiście normalnie, kolacje też. Dużo owoców, zdrowo itd. (przeżywałam dramat, gdy w domu nie było jabłek i bananów), ale ponadto wciąż obecne były właśnie te wyżej wspomniane produkty. Oczywiście moja waga przez cały czas pozostawała w dolnych granicach normy bądź na granicy niedowagi.

 
 
Lecz rok temu we mnie coś pękło. Pamiętam to jak dziś. Wróciłam z wakacyjnego wyjazdu z rodzicami. Nagle poczułam, że muszę coś zmienić. Niestety, akurat przyjechali do mnie goście, a więc moja Mama upiekła ciasta. Tu już się ograniczyłam - zamiast siedmiu kawałków, zjadłam na raz "zaledwie" trzy :D Był to ostatni tydzień wakacji. Zaczęłam przeszukiwać Internet w poszukiwaniu stron poświęconych zdrowemu odżywianiu, analizowałam wyniki badań naukowców, z dnia na dzień coraz bardziej zagłębiałam się w temat.
I wtedy nadszedł poniedziałek, 1 września. Nowy tydzień, nowy miesiąc. Nowy rok szkolny. Czyż nie idealny czas na wprowadzenie zmian w swoje życie? Oj tak, choć u mnie to nie o daty chodziło, tylko o pewien impuls do działania. Pomyślałam sobie: "Ania. Dziś pierwszy dzień roku szkolnego, akurat pełen czas pozostały do wakacji. Inni się będą obijać, wspominać wakacje, a gdy oni obudzą się na wiosnę lub przed samym początkiem lata - Ty będziesz daleko przed nimi, będziesz wyglądać najlepiej jak tylko chcesz". I choć w moim przypadku nie chodziło o figurę, jej nie chciałam zmieniać, gdyż byłam wystarczająco zadowolona, ale postanowiłam zadbać o zdrowie. Zaczęłam się bać chorób w przyszłości, żałowałam tylu lat pakowania w siebie ton cukru. Ale wiek 17 lat nie był chyba jeszcze dla mnie wyrokiem. A więc podjęłam decyzję. Słuszną.
 
 
Dziś mija równo rok, odkąd kompletnie zmieniłam swoje życie. Tak po prostu. Z dnia na dzień. Z dnia na dzień odrzuciłam wszelkie słodycze, cukierki. Batonów czy też czekolady nie miałam w ustach od sierpnia lub lipca zeszłego roku. Jedynie na co sobie baaardzo rzadko pozwałam, to domowej roboty ciasta. I co kilka miesięcy chipsy, aczkolwiek z nich prawdopodobnie również zrezygnuję. Obecnie spożywam produkty, o których jedzenie nigdy bym się nie podejrzewała, do tego zamiast codziennej połówki kromki chleba z miodem, z nutellą oraz plasterka sera i wędliny, przygotowuję sobie różnorodne, bardzo kaloryczne śniadania, a przede wszystkim odpowiednio zbilansowane. Mój Tata wciąż powtarza mi, że mam obsesję na tym punkcie. Owszem - przyznaję mu rację. Lecz gdy ktoś pyta mnie dlaczego się tak ograniczam, odpowiadam: "Nie. To nie jest ograniczanie. Mnie po prostu z dnia na dzień całkowicie przestało do tego typu rzeczy ciągnąć". I niech ktoś mi teraz powie, że to nieprawda, iż wszystko siedzi w głowie...
Dlatego dziewczyny, jeśli którakolwiek z Was ma problem z wagą lub samoakceptacją, naprawdę radzę Wam wziąć się za siebie. Właśnie teraz! Teraz, bo będziecie miały ogromną ilość czasu, by stworzyć lepszą wersję siebie na spokojnie, bez pośpiechu, stresu czy niepotrzebnej spiny. I ujrzeć w lustrze lub w umyśle tę nową, ulepszoną siebie, gdy inni wybudzą się ze snu zimowego, pytając w czerwcu jak mogą schudnąć 15kg w dwa tygodnie... Litości, żałosne. Dlatego powodzenia Kochane, trzymam za Was kciuki. Zawsze możecie napisać do mnie maila lub zadać pytania na asku tym oto dwóm dziewczynom (klik i klik), to również w dużej mierze dzięki nim tyle wiem w zakresie dietetyki.
 
Kiss! :*
 
P.S.: Na temat ćwiczeń rozpisywać się nie będę, bo to temat na oddzielny, bardzo obszerny post, lecz jedynie krótko wspomnę, iż ćwiczę zarówno cardio (choć teoretycznie nie powinnam, lecz robię to z czystej przyjemności i już mniej intensywnie) oraz siłowo. :)
 

Wednesday, 1 July 2015

ANNFFASHION's 2nd Anniversary! ❤


Tak, kochani. To już dwa lata. Dwa lata, od opuszczenia przeze mnie gimnazjum. Dwa lata od odcięcia się od otaczających mnie wtedy ludzi. Dwa lata poniekąd innej mnie. I dwa lata od założenia tego bloga... Wow. Czas naprawdę szybko leci. W sumie prowadzenie go do tego stopnia weszło mi w nawyk, że tak naprawdę nigdy nie zastanawiałam się, czy to jest to, co chcę robić dalej. I raczej nie zacznę się nad tym zastanawiać :D Chwile są różne, ale zawsze cieszy mnie świadomość, że mogę tutaj zajrzeć, naskrobać coś, co akurat mnie natchnie lub udokumentować moje kolejne kroczki na fotograficznej ścieżce. Ścieżce, bo drogą jej jeszcze nazwać chyba nie mogę :P
 
Chwilę zastanawiałam się co tutaj napisać. I myśląc, myśląc, skleiłam powyższe parę zdań, bez większego ładu, składu czy też sensu, ale przynajmniej prosto z serca :) Jak zawsze. I chciałabym Wam wszystkim, a także każdemu/każdej z osobna, baaardzo serdecznie podziękować za każdy komentarz, za każde miłe słowo; za to, iż z chęcią zaglądacie do mojego sieciowego kącika, w moje małe internetowe cztery ściany ;) Dziękuję! Na zakończenie życzę sobie oraz Wam kolejnych co najmniej tylu lat, a na to się właśnie zapowiada, gdyż po dość burzliwym  okresie nareszcie zaczęły nachodzić mnie przypływy weny (oczywiście w środku nocy, bo kiedy indziej hahah), a głowa jest pełna pomysłów i zapału jak nigdy!:) Buziaki :*


ph. me & my self-timer :D
 
| Facebook | Lookbook | Instagram |

Wednesday, 31 December 2014

The Flashback Of 2014.

Witajcie kochani!
 
Niestety z różnych powodów nie poświęcałam ostatnio blogowi tyle czasu, ile bym chciała. W związku z tym, że rok 2014 dobiega końca, postanowiłam przygotować dla Was krótką podróż przez ostatnie 12 miesięcy mojego blogowania. Gdy wczoraj po raz pierwszy od dawna przejrzałam zdjęcia ze stycznia/lutego, doznałam szoku, ponieważ tak jak blog, ja sama 'trochę' się zmieniłam...  I już nawet nie wizualnie, lecz przede wszystkim wewnętrznie. Jednak to nie czas i miejsce na podsumowanie i rozpamiętywanie, tego raczej dokonam sama dla siebie.
 
Wam tymczasem życzę samych sukcesów w nadchodzącym roku, spełnienia marzeń, zdrowia, szczęścia, miłości, szczerych, lojalnych, wspaniałych ludzi wokół Was, osiągnięcia wyznaczonych celów, nierobienia niczego wbrew sobie oraz pozostania na zawsze sobą, w każdej sytuacji, pomimo wszystko! :)
 
PS.: Tytuły postów są podlinkowane.
Który najbardziej przypadł Wam do gustu?
 
 
 
13. Holidays!
 
20. My Nameday!
 
33. Aztec Print.
 
Follow on Bloglovin
Follow on Bloglovin

Lookbook.nu

Total Pageviews

Labels

Book Reviews (2) Events (1) Fashion (120) Film Reviews (6) Inspirations (8) Instagram Mix (7) It's All About... Annffashion (8) L.B.A. (11) Music (3) My Hometown (1) My Life (8) Photography (16) Reviews (2) T.V.B.A. (3) TAGS (1) TBT (1) The Best Of... (6) Travels (28) Travels: Abroad (20) Travels: Poland (8)