Showing posts with label My Life. Show all posts
Showing posts with label My Life. Show all posts

Tuesday, 1 September 2015

My First Anniversary Of #HEALTHYLIFE ❤

 
Od zawsze byłam szczupła. Chwilami wręcz chuda. Jedynie przez miesiąc mojego życia byłam "lekko pulchniutka", ale chyba każdy niemowlak przechodzi taki okres. Od zawsze też byłam aktywna - dzień czasu spędzonego na placu zabaw był dniem straconym. Udając się na rodzinny spacer zawsze pokonywałam trzykrotnie dłuższą trasę, bo po co chodzić po chodniku na wprost, skoro całą jego długość można przebiec zygzakiem? Rower, rolki, łyżwy. przez kilka miesięcy codzienne ćwiczenia w domu, później przerwa. Mijały kolejne tygodnie - i znowu. Sport towarzyszył mi odkąd pamiętam. Ale było coś jeszcze. Słodycze. Jadłam ich bardzo dużo. Bardzo. Ogromne ilości. Może nie codziennie, ale gdy się do nich dorwałam, to znikało wszystko. Nie, to nie było uzależnienie, u mnie w domu tak już po prostu było. W szkole nigdy nie jadłam kanapek. W podstawówce zaczęło się od bułeczek maślanych, w gimnazjum przeszło to w drożdżówki, pączki, batoniki. Na śniadanie oprócz chleba z miodem, obowiązkowo kromka z Nutellą. Później zapotrzebowanie na słodycze przerodziło się w dziką chęć soli. Uwielbiałam wszystko co słone, chipsy Lay's Ostre Chilli stały się miłością mojego życia. Obiady jadłam oczywiście normalnie, kolacje też. Dużo owoców, zdrowo itd. (przeżywałam dramat, gdy w domu nie było jabłek i bananów), ale ponadto wciąż obecne były właśnie te wyżej wspomniane produkty. Oczywiście moja waga przez cały czas pozostawała w dolnych granicach normy bądź na granicy niedowagi.

 
 
Lecz rok temu we mnie coś pękło. Pamiętam to jak dziś. Wróciłam z wakacyjnego wyjazdu z rodzicami. Nagle poczułam, że muszę coś zmienić. Niestety, akurat przyjechali do mnie goście, a więc moja Mama upiekła ciasta. Tu już się ograniczyłam - zamiast siedmiu kawałków, zjadłam na raz "zaledwie" trzy :D Był to ostatni tydzień wakacji. Zaczęłam przeszukiwać Internet w poszukiwaniu stron poświęconych zdrowemu odżywianiu, analizowałam wyniki badań naukowców, z dnia na dzień coraz bardziej zagłębiałam się w temat.
I wtedy nadszedł poniedziałek, 1 września. Nowy tydzień, nowy miesiąc. Nowy rok szkolny. Czyż nie idealny czas na wprowadzenie zmian w swoje życie? Oj tak, choć u mnie to nie o daty chodziło, tylko o pewien impuls do działania. Pomyślałam sobie: "Ania. Dziś pierwszy dzień roku szkolnego, akurat pełen czas pozostały do wakacji. Inni się będą obijać, wspominać wakacje, a gdy oni obudzą się na wiosnę lub przed samym początkiem lata - Ty będziesz daleko przed nimi, będziesz wyglądać najlepiej jak tylko chcesz". I choć w moim przypadku nie chodziło o figurę, jej nie chciałam zmieniać, gdyż byłam wystarczająco zadowolona, ale postanowiłam zadbać o zdrowie. Zaczęłam się bać chorób w przyszłości, żałowałam tylu lat pakowania w siebie ton cukru. Ale wiek 17 lat nie był chyba jeszcze dla mnie wyrokiem. A więc podjęłam decyzję. Słuszną.
 
 
Dziś mija równo rok, odkąd kompletnie zmieniłam swoje życie. Tak po prostu. Z dnia na dzień. Z dnia na dzień odrzuciłam wszelkie słodycze, cukierki. Batonów czy też czekolady nie miałam w ustach od sierpnia lub lipca zeszłego roku. Jedynie na co sobie baaardzo rzadko pozwałam, to domowej roboty ciasta. I co kilka miesięcy chipsy, aczkolwiek z nich prawdopodobnie również zrezygnuję. Obecnie spożywam produkty, o których jedzenie nigdy bym się nie podejrzewała, do tego zamiast codziennej połówki kromki chleba z miodem, z nutellą oraz plasterka sera i wędliny, przygotowuję sobie różnorodne, bardzo kaloryczne śniadania, a przede wszystkim odpowiednio zbilansowane. Mój Tata wciąż powtarza mi, że mam obsesję na tym punkcie. Owszem - przyznaję mu rację. Lecz gdy ktoś pyta mnie dlaczego się tak ograniczam, odpowiadam: "Nie. To nie jest ograniczanie. Mnie po prostu z dnia na dzień całkowicie przestało do tego typu rzeczy ciągnąć". I niech ktoś mi teraz powie, że to nieprawda, iż wszystko siedzi w głowie...
Dlatego dziewczyny, jeśli którakolwiek z Was ma problem z wagą lub samoakceptacją, naprawdę radzę Wam wziąć się za siebie. Właśnie teraz! Teraz, bo będziecie miały ogromną ilość czasu, by stworzyć lepszą wersję siebie na spokojnie, bez pośpiechu, stresu czy niepotrzebnej spiny. I ujrzeć w lustrze lub w umyśle tę nową, ulepszoną siebie, gdy inni wybudzą się ze snu zimowego, pytając w czerwcu jak mogą schudnąć 15kg w dwa tygodnie... Litości, żałosne. Dlatego powodzenia Kochane, trzymam za Was kciuki. Zawsze możecie napisać do mnie maila lub zadać pytania na asku tym oto dwóm dziewczynom (klik i klik), to również w dużej mierze dzięki nim tyle wiem w zakresie dietetyki.
 
Kiss! :*
 
P.S.: Na temat ćwiczeń rozpisywać się nie będę, bo to temat na oddzielny, bardzo obszerny post, lecz jedynie krótko wspomnę, iż ćwiczę zarówno cardio (choć teoretycznie nie powinnam, lecz robię to z czystej przyjemności i już mniej intensywnie) oraz siłowo. :)
 

Monday, 16 December 2013

Christmas Is Coming To Town.

 
Hej hej ;)
Nadchodzą święta... Z powodu niesprzyjającej pogody w ostatnim czasie nie mogłam zrobić żadnych sesji zdjęciowych na bloga, dlatego dzisiaj zdecydowałam się pokazać Wam moje małe kuchenne arcydzieło - domek z piernika. Pieczenie go jest u mnie w domu pewną coroczną tradycją. Jak Wam się podoba? ;)
 
Hi there ;)
Christmas is coming... Because of bad weather I was not able to take fashion photos for the blog so I decided to show you my little masterpiece - gingerbread house. Baking it is a kind of every-year tradition in my home. Do you like it? ;)
 
 


Sunday, 21 July 2013

The Adventure: Here We Come!!! :DD

"Jak wszyscy wielcy podróżnicy widziałem więcej niż pamiętam i pamiętam więcej niż widziałem..."
'Like all great travelers, I have seen more than I remember, and remember more than I have seen...'
 
 

Witajcie!
To już ostatni post przed podróżą mojego życia! Dokładnie o 15.45 mój samolot wzniesie się w gdańskie przestworza. Wszystkie rzeczy mam już spakowane, mam nadzieję że niczego nie zapomniałam!
Na nadchodzące dwa tygodnie życzę Wam szaleństwa (ale w umiarze) oraz wielu cudownych chwil ;*
Jeśli jeszcze nie mieliście okazji przeczytać poprzedniego posta, koniecznie zróbcie to teraz i zadajcie mi jakie tylko pytania chcecie :)
No to bon voyage!!!
:D
 
 
Hi!
That's the last post before the trip of my life! Exactly at 3.45 pm my plane takes off in Gdańsk. I've already packed all my Staff (and hope I didn't forget about anything)!
I wish you a piece of madness (but a little bit only) and lots of unforgetable moments ;*
If you didn't have an occasion to read my previous post, please do it now and ask any questions you want ;)
So, bon voyage!!!
:D
 

 
Dni do podróży mojego życia:
Days left for the trip of my life:
PRZYGODO, oto nadchodzimy!!!
ADVENTURE, here we come!!!
 
 
 
 
UWAGA!!!
 
Kochani, wczoraj założyłam stronę Bauerkowej na facebooku.
Znajdziecie mnie wpisując w wyszukiwarkę na fb: "Bauerkowa Official"
 
 
Lajkujcie stronę, zdjęcia, komentujcie je, co tylko chcecie.
To tylko kilka sekund :)))
 
___________________________________________
 
ATTENTION!!!
 
Honeys, since yesterday Bauerkowa has had her own page on facebook.
Look for me on: 'Bauerkowa Official'
 
 
Please, click 'Like it!', it's only one second for you :)))
 
 
 



Friday, 19 July 2013

Summertime Happiness...

 
"Gdzieś w głębi duszy każdy z nas jest dzieckiem"
'Deep inside each of us is a child'
 
 
 
 
Witajcie!
 
Na moim Instagramie mieliście okazję zobaczyć zapowiedź dzisiejszego posta. Jest to taka krótka relacja z urodzin Pauliny.
 
Wiele dziewczyn marzy o profesjonalnej sesji zdjęciowej. Ja właściwie od zawsze chciałam mieć zdjęcia w zbożu. W środę udało mi się spełnić to marzenie :)
 
_________________________________________________________
 
Hi!
 
On my Instagram you could see a kind of trailer for today's post. This is a short relations from Paulina's birthday party.
 
Plenty of girl dreeam of having a proffesional photo sessions. Actually, I have always wanted to have photos of me taken in the grain. On Wednesday my dream came true :)
 
 
 
A poniżej mam dla Was niespodziankę w postaci filmiku z... trampoliny (dosyć mocno nawiązuje on do cytatu na początku).
 
And here I have a surprise for you: a movie from... a trampoline (it is strongly connected with the quote at the beggining).
 

 
 
P.S.: Trafiłam na świetny internetowy program do obróbki zdjęć, więc od dzisiaj (a właściwie już od wczoraj) będę z niego korzystać, aby edytować fotki na bloga. Stwierdziłam, że tych, które wstawiłam wcześniej już nie warto przerabiać. Czy Wy też tak uważacie?
 
P.S.: Yesterday, I have found great programme for image processing so I'm going to use it for all posts from today. I think that there is no sense in editing the photos I published in previous posts. What do you think?
 
 
Dni do podróży mojego życia:
Days left for the trip of my life:
 



Wednesday, 17 July 2013

Party Time...


"Wspomnienia mają większą wartość sentymentalną niż niejeden zakurzony prezent na półce"
'Memories have a bigger sentimental value than many dusted gifts on the shelf'
 
 
 
 
Cześć!
 
Dzisiaj wybieram się na urodziny do jednej z moich przyjaciółek, Pauliny. Zanocuję u niej, dlatego nie jestem pewna, czy jutro pojawi się tutaj nowy post.
 
Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam wręczać prezenty. Warto zobaczyć uśmiech na twarzy solenizanta, a tym bardziej jego zdenerwowanie, gdy zapakujesz upominek w kilka pudełek bądź warstw papieru :)
 
Jednak ja zawsze mam pewien problem: a mianowicie znalezienie odpowiedniego prezentu dla bliskich mi osób. Jeśli chodzi o zwykłych znajomych czy dalszą rodzinę, to jest okej, szybko wpadam na jakiś pomysł. Jeżeli jednak chodzi o osoby dla mnie naprawdę ważne, każdy prezent jest w moim mniemaniu nieodpowiedni, zbyt mały, zbyt oczywisty, zbyt populularny, zbyt... no sama nie wiem, co jeszcze.
 
Prawda jest taka, że im lepiej kogoś znamy, tym trudniej jest nam dobrać "prezent idealny". Dlatego doszłam do wniosku, że powinien on być po prostu podarowany prosto z serca. I do tego to nie sam upominek jest najważniejszy, bo to tylko dodatek do wspomnień, które miejmy nadzieję pozostaną na zawsze.
 
Paulina słucha praktycznie każdego gatunku muzycznego, więc kupiłam jej składankę hitów z RMF FM, ozdobne chusteczki i świecznik z jej imieniem :)
 
___________________________________________
 
Hi!
 
Today, I'm going to my friend's, Paulina, birthday party. I will stay at her house for the night so I'm not sure if I will be here tomorrow.
 
I don't know how about you but I love giving presents to others. It's worth seeing the smile on one's face or even his nervousness when they have to unpack thousands of cartoons and paper layers :)
 
However, I lways have a problem when it comes to giving gifts to my family and best friends. It's easy for me to choose something for people who I don't know really well. But when I go to the shop and see milions of potential gifts, each of them is too small, too obvious, too popular, too... I don't have any idea what else.
 
The truth is that the better you know someone, the more difficult it is to find a suitable gift for them. So, the thing that matters is to give from your heart. It's not the gift that is most important but the memories that you share with your friend because they stay forever in your mind!
 
Paulina listens to all kinds of music so I' going to give her a CD from radio RMF FM, some decorative tissues and a candlestick with her name :)
 
 
 
A tutaj wstawiam Wam filmik pokazujący jak wygląda wymieniony wyżej świecznik w całej swej okazałości :D
 
And here you can see how the candlestick mentioned before looks C:
 
 
 
 
 
Dni do podróży mojego życia:
Days left for the trip of my life:

 

Tuesday, 16 July 2013

Meanwhile In The Countryside...

 
"To co spontaniczne, jest zupełnie niepowtarzalne"
'What is spontaneous is unique'
 
 
Witajcie!
 
Chciałabym Was bardzo przeprosić za to, że aż od piątku nie dodawałam postów, ale tak jak wtedy wspomniałam - byłam na wsi.
 
Ostatnio mam jakiegoś dziwnego pecha. W piątek, po raz pierwszy w życiu postanowiłam zaszaleć i udać się z przyjaciółkami na koncert zespołu Raggafaya. Wszystko szło zgodnie z planem: moi rodzice się zgodzili, bilety były niedrogie (miałyśmy je kupić na miejscu), koncert bardzo blisko... To wszystko było zbyt poukładane jak na mnie. Wydawało się wręcz idealne.
 
Złe przeczucia były tylko kwestią czasu. I to bardzo krótkiego, jak się później okazało. Nie dość, że pogoda dała się nam w kość, to jeszcze koncert został... ODWOŁANY z powodu małej ilości sprzedanych biletów!!!
 
Z kolei wczoraj miałam pojechać z rodzicami na koncert Ewy Farnej do Wejherowa. Uważam, że to jedna z lepszych polskich wokalistek, więc bardzo się ucieszyłam. Przedwcześnie. Nie, ten koncert nie został odwołany. On nawet nie był zaplanowany! Ktoś po prostu zrobił w Internecie szczeniacki żart.
 
_____________________________________________
 
Hello!
 
I'm sorry that I've not been here since Friday but I stayed with my family at the coutryside.
 
Recently, I have had a strange bad luck. I decided to do something crazy and go to the concert with my friends. Everything seemed to be perfect: my parents agreed an all.
 
Forebodings were just a matter of time. The weather was bad and at the place it turned out that the concert was... CALLED OFF because of a small amount of sold tickets!!!
 
Also, I wanted to go on Ewa Farna's concert in Wejherowo with my parents. I was happy because she's the one of my favourite Polish singers. Too fast. No, the concert was not called off. It even wasn't organised! Someone has just made an extremely silly joke in the web.
 
 
 
Na całe szczęście u rodziny na wsi bawiłam się znakomicie. Spędziłam dużo czasu z moją małą, 3,5-letnią kuzynką, Mają. W sobotę moja ciocia obchodziła 50. urodziny (właściwie to we wtorek, ale wyprawiała dopiero 3 dni temu). Mają oni duży dom, więc po kolacji poszłam z kuzynami na górę.
 
Interesuję się piłką nożną, więc chłopacy postanowili, że zagramy w Fifę. Nie byłam co do tego pomysłu za bardzo przekonana, ale tak mnie ta gra wciągnęła, że nie mogłam się od niej oderwać :)
________________________________________________
 
Fortunately, I have had a great time in the countryside. I spent much time with my little almost 4-years-old cousin, Maja. On Saturday my auntie was celebrating her 50. birthday (which actually was on last Tuesday). They have a huge house so after the dinner my cousins and I went upstairs.
 
I'm interested in football, so boys suggested playing Fifa (it's a computer game). I wasn't very sure if it was a good idea but I was thriled and couldn't put this game down! ;))
 
 
W niedzielę przeglądałam z kuzynem YouTube'a, gdy trafiliśmy na serię fantastycznych filmików. Dwa lata temu obejrzeliśmy prawie wszystkie filmiki Remi'ego Gaillarda, a teraz znaleźliśmy jego odpowiednika. Tutaj wstawiam Wam link do jego kanału na yt oraz kilka najlepszych filmików, niestety autor wyłączył opcję umieszczania ich na innych stronach...
 
:))
 
 
 
_______________________________________________________
 
On Sunday, my cousin and I were surfing on the YouTube when we found a series of fantastic movies. two years ago he has shown me Remi Gaillard's shows and now we saw a Polish equivalent of him. I give you a link to his channel on yt and some best films. It's a pity that the author has turned off publishing small version on other pages...
 
:))
 
 
 
 
Dni do podróży mojego życia:
Days left for the trip of my life:
 




Friday, 12 July 2013

Junior High School Student's 'Troubles'

 
"To kobieta wybiera mężczyznę, który ją wybierze"
'The woman chooses the man who will choose her'
 
 
(ja - pierwsza z lewej / me - first from the left)
 
 
Bal gimnazjalny to zawsze duże przedsięwzięcie. Wybór sukienek, garniturów, fryzur, makijażu, motywu przewodniego, dekoracji, dobieranie się w pary...
 
Moją klasę gorączka "balo-gimnazjalna" pojawiła się już w grudniu (albo i jeszcze wcześniej, ale o tym nie wiedziałam). Całe szczęście mnie to ominęło. Póltora roku temu mój wujek brał ślub, więc postanowiłam ubrać ponownie tę samą sukienkę. Teoretycznie buty też już miałam. Jednak pewnego dnia wydarzyło się coś, czego nie przewidziałam. BYŁY ZA MAŁE.
 
Tak więc musiałam wybrać się na poszukiwania nowych. Wcześniej jednak zaczęły opanowywać mnie myśli, że jednak powinnam była poszukać innej sukienki. Owszem, ta którą posiadałam była prześliczna (przynajmniej według mnie), ale była cała czarna! Stwierdziłam, że będę wyglądać jak większość dziewczyn...
 
Z drugiej strony, nie chciałam wkładać innej sukienki, tym samym zdradzając tę  z wesela. Toteż w mojej głowie pojawił się nowy plan: ORYGINALNE BUTY. Wyobraźnia podsuwała mi następującą wizję: wysokie, zielone, na platformie (wtedy jeszcze myślałam o szpilkach). Raz już byłam o krok od zakupu "prawie-wymarzonych-butów", ale coś mnie powstrzymało. Kolejnym razem było podobnie.
 
Za trzecim razem wróciłam do sklepu, do którego zajrzałam poprzednio. Desperacko przemierzałam półki we wcale nie tak dużym sklepie, gdy nagle... Zatrzymałam się. Aż wstrzymałam oddech. JUŻ WIEDZIAŁAM, ŻE TO ONE. Że właśnie je kupię. Z prędkością światła ruszyłam w ich kierunku.
 
I wiecie co? Nie zgadniecie. OSTATNIA PARA. Mój rozmiar! To było chyba przeznaczenie :)
 
 
 
 
The Junior High School Party is always a big event. All those choices of dresses, hairstyles, make-up, decorations, topic of a party, making couples...
 
My classmates got a 'junior-high-school-party fever' in December (maybe even earlier but I haven't heard albout any case). To my happiness, I didn;t join the group fever.
 
Almost 2 years ago my uncle was getting married so I decided to wear the dress I had on that occasion again. Theoritically, I have just had some shoes. But suddenly it turned out that they are TOO SMALL!
 
Also, I became unsure if black color od my dress wouldn't be too popular on our party. But then an idea came to my mind: why don't I buy some unique shoes? In a moment I knew how they would be like: high-heeled and GREEN.
 
I started looking for such shoes in many shops. For two Times, I was on my way to buy a pair but it wasn't t h a t. One day ,I went to the shoes shop. I was searching through the shelves when... I JUST STOPPED. My breath ran away. HERE THEY WERE! I approached to them.
 
And guess what? I'm sure you won't believe. THE WAS ONLY ONE SIZE LEFT. And that was MY SIZE! It must have been destiny :)
 
 
 

W tym czasie w szkole toczyła się istna walka o motyw przewodni. Moja klasa proponowała lata 20/30. oraz Jamesa Bonda. Nie wiadomo jednak kto, jak i kiedy wybrał... HAWAJE. Prawie nikt nie było zadowolony obrotem spraw.
 
Jednak bal był naprawdę udany i poza kilkoma wyjątkami wszyscy bawili się świetnie. Nawet ja, która zawsze przez pierwszą połowę dyskoteki podpieram ściany, a później narzekam, że było za krótko, od początku do samego końca pozostawałam w szaleńczym tańcu :)
 
___________________________________________
 
At the same time, in my school a real battle about a motive was taking place. My classmates suggested 20th/30th decade and James Bond but no one knows how, why and when somebody chose... HAWAII. Almost none of us was happy with it.
 
But the [party was great, everyone except from some of guys enjoyed their time. Even I, who often stay under the walls during the first half of a disco and then complain that it dancing lasted for such a short time, was dancing in a crazy style from the beggining to the very end! :)
 
 
 
Wiele moich koleżanek szło do fryzjera i kosmetyczki, ale ja "na bóstwo" zrobiłam się sama. Włosy umyłam dzień wcześniej, w dniu balu jedynie rozczesałam je, ułożyłam rękami i obficie spryskałam lakierem.
 
Makijaż był prosty, ale według mnie wyszedł zadowalająco dobrze 9chociaż na zdjęciach słabo go widać). Eye-liner (którego byłam największym wrogiem, a ostatnio zostaliśmy najlepszymi przyjaciółmi), tusz do rzęs, cienie do powiek, pomadka. Perfumy. Lakier do poznokci. I tyle ;)
 
Przed wyjściem spojrzałam w lustro. "Wow" - pomyślałam. Szkoda tylko, że w momencie, gdy miałam udać się do szkoły, zaczęło LAĆ. Deszcz ustal krótko po tym, jak weszłam do budynku. Nie mniej jednak udało mi się uratować fryzurę i zdążyć zatańczyć poloneza (w przeciwieństwie do mojej koleżanki, która się spóźniła. Ale w sumie niewiele straciła, bo całą synchronizację, którą ćwiczyliśmy na próbach, szlag trafił przez awarię sprzętu - po prostu w połowie układu muzyka przestała grać, rozbrzmiała dopiero po kilku sekundach)...
 
______________________________________________
 
Some of my friends went to a hairdresser but I decided to 'make a beauty' from me on my own. I washed my hair the day before, I only brushed them and used a hair spray.
 
My make-up was simple but I liked it (it's difficult to see it on the photo). I used eye-liner (a was an enemy of it but since then we are the best friends), mascara, shadows, lipstick. Perfumes. Nail polish. And that's all ;)
 
Before I went out I looked at the mirror. 'Wow' I thought. It's a pity that just a moment before a left it started to rain and stopped soon after I reached my school! But I manager to save my hairstyle and dance the polonaise (in contrast to my friend you was late nd missed it. But she din;t lose much because all synchronization went to the hell because in the middle the music stopped playing and sounded again after some seconds)...
 
 
 
 
 
Kochani, ja jutro jadę do rodzinki na wieś, wracam dopiero w poniedziałek wieczorem, więc w tym czasie nie będzie nowych postów. Miłego weekendu i do wtorku!
 
Tak się składa, że dzisiaj wieczorem jadę z koleżankami do Sopotu na koncert Raggafaya! Nie jestem fanką reggae, lecz atmosfera niewątpliwie będzie świetna. Jeśli ktoś z Was również się wybiera, to piszcie w komentarzach, a może nawet wypatrzymy się w tłumie?
 
Pamiętajcie, aby zaglądać na mojego Instagrama !!! Nie krępujcie się obserwować, będzie Wam łatwiej oglądać zdjęcia z koncertu i z weekendu oraz je lajkować (jeśli Wam się spodobają) ;*
 
______________________________________________
 
Tomorrow, I will visit my family in a countryside and I will be back on Monday evening. So have a nice weekend and see you on Tuesday!
 
Tonight I'm going with my friends on Raggafaya's concert. I'm not keen on reggae but the atmosphere must be great! If you also will be there, leave a message in a comment, maybe we will see there?
 
Remember to look at my Instagram !!! Don't bother to follow, it will be easier to watch my new photos and click 'like it' if you think the're nice :D
 
 
Dni do podróży mojego życia:
Days left for the trip of my life:
 
 


Thursday, 4 July 2013

Only Good News...


"Wiedzę możemy zdobywać od innych, ale mądrości musimy nauczyć się sami"

'You can get knowlegde from other people, but wisdom is the thing that you have to learn on your own'





Cześć!

Chciałabym się się Wam czymś pochwalić. Mam dla Was dzisiaj 3 dobre wadomości ;)

Dzisiaj w liceach (a wczoraj wieczorem w Internecie) dostępne były wyniki rekrutacji. Oficjalnie mogę już powiedzieć: jestem uczennicą VI LO w Gdyni!!! Od września będę chodzić do 1d (mat-geo-ang). Już nie mogę się doczekać spotkania nowych ludzi. Niestety, jedyny minus to proporcje płci w mojej nowej klasie - 25 dziewczyn i 6 chłopaków... Mam nadzieję, że to nie popsuje atmosfery. A przyszłym kolegom życzę przede wszystkim cierpliwości :)

Miejsca w tej szkole mogłam być pewna, bo uzyskałam 194/200 pkt w rekrutacji. Druga osoba po mnie ma około 174. Nie mniej jednak moja radość jest OGROMNA :D




Hi!

I have some good news for you ;)

Today in high schools (and yesterday on the Internet) the results of recruitment were available. Now, I can officialy tell you that I'm a student of VI High School in Gdynia!!! Since September, I will go to class 1d (with advanced Maths, Geography and English). I can't wait to meet new people. The only disadvanted is that there probably will be 25 girls and only 6 boys ;/ I hope that the atmosphere won't be as bad as it might be... :)

Actually, I could be sure that I will get to this school. I gained 194 points out of 200 possible in recruitment. The second person after me had 'only' about 174 points!!! So my happiness is ENORMOUS :D






Kolejną wiadomością jest to, że w czerwcu zdawałam egzamin FCE z języka angielskiego. Co prawda wyników mogę się spodziewać 19 lipca, to mam same pozytywne przeczucia. Testy i egzamin ustny były proste, więc raczej nie mam się czego obawiać.

The second news is that in June I had an opportunity to take an FCE Exam in English.Unfortunately, I have to wait for the results until 19th July but I have only positive feelings about it. The tests and my oral exam were quite simple so I don't have any reason to be afraid.
______________________________________________________________

A oto moja stylizacja z egzaminu FCE :)
And that was my outfit for FCE Exam ;)









Ostatnia, ale chyba najciekawsza informacja. To już pewne: 21 lipca lecę z moją przyjaciółką na Fuerteventurę (Wyspy Kanaryjskie), do znajomej jej mamy!!! :D

Tak się cieszę :) 
Możecie więc liczyć na wspaniałe zdjęcia, które w zależności od warunków technicznych będę wstawiać na tam na miejscu albo po powrocie :)
Jednak na bieżąco będziecie mogli śledzić moją podróż na moim Instagramie :)

Poniżej próbka tego, co zobaczę i czego doświadczę już za trochę ponad 2 tygodnie :P

_____________________________________________________________

Last but not least. I know it for sure: on 21st July I'm going on Fuerteventura (Canary Islands) with my best friend to visit a friend of her mum!!! C:

I'm so excited (and I just can't hide it) : >
Visit my blog to see amazing photos of the island. I'm going to share them at the place or when I am back home.
You may visit the island with me by following me on Instagram :)

Below you can see a piece of what I'm gonna experience just in 2 weeks :D





Follow on Bloglovin
Follow on Bloglovin

Lookbook.nu

Total Pageviews